Prawo do kradzieży

Pierwsza Debata Krzysztof Karoń vs Piotr Jankowski (NISS – Narodowy Instytut Studiów Strategicznych) & dr Stanisław Adamczyk (ASF – Akademia Spotu Finansowego) – na temat: Kradzież jako podstawowe pojęcie opisujące współczesną rzeczywistość społeczno – ekonomiczną. Uwagi na marginesie rozdziału “Ekonomii wolności” książki “Historia antykultury” – propozycje uściślenia pojęć i definicji.

Poniżej tekst wręczony Krzysztofowi Karoniowi przez przedstawiciela

Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych Piotra Jankowskiego,

z późniejszymi uzupełnianiami (zaznaczone na żółto):

Link do tekstu z uzupełnianiami został również przesłany do Krzysztofa Karonia.

Share

4 Responses to Prawo do kradzieży

  1. Mufinek Sposypkom napisał(a):

    Odnośnie tekstu do Pana Karonia, stworzonego przez NISS.

    Kradzież w kontekście instytucjonalno-systemowym, powstaje podczas niesprawiedliwego sposobu podziału wartości dodanej, w procesie wytwarzania dóbr. Mianowicie nie jest mierzona we firmach proporcja poniesionych kosztów finansowych na wytworzenie dobra, z kosztami pracy wegetatywnej. Według tej proporcji powinna być dzielona wartość dodana, pomiędzy firmę a pracowników. Przy czym wartość amortyzacji jako składnik wegetatywny firmy, nie zalicza się do kosztów finansowych poniesionych przez firmę, bo ten składnik w pieniądzu obiegowym ma być dokładany w formie regulacji bieżącej.
    Wegetacyjne trwanie firmy, to stan firmy, bez osiągania zysku, gdzie podczas sprzedaży produktów, zwracane są firmie jedynie koszty zużycia środków trwałych(amortyzacja) i poniesionych kosztów produkcji.
    Wegetacyjne trwanie pracowników firmy, to ich stan, bez możliwości bogacenia się przez gromadzenie zasobów dóbr trwałych, bo zarobione pieniądze są jest wydawane jedynie na potrzeby bieżące, by przeżyć w warunkach jakich się mieszka, a na osiągniecie zysku dla wzbogacenie się pieniędzy już brakuje.

    Wartość dodana, gdy nie jest rozdzielana właściwie pomiędzy firmę a dodatkowy składnik płacy ponadwegetatywnej dla pracowników, staje się metodą kradzieży instytucjonalo-systemowej.

    Pustych pieniędzy w obecnym systemie nie ma, ponieważ te emitowane pieniądze kredytowe na rynku międzybankowym, oparte są o zobowiązanie spłaty długu. Dług jest towarem na rynku międzybankowym, do zaplanowanego przyszłościowego zakupu przez wystawcę długu, za pomocą wyemitowanego pieniądza jednorazowego. Podczas zakupu tego długu z rynku międzybankowego pieniądz jednorazowy jest niszczony. Dodatkowo jako zabezpieczenie długu, taka emisja oparta jest o majątek trwały, w postaci sprawdzenia zasobów majątkowych dłużnika, które idą pod zastaw i to jest w umowie kredytowej odnotowane. Dłużnik traci prawo własności do opisanych w umowie dóbr i staje się na czas spłaty długu jedynie ich użytkownikiem, a nie właścicielem wskazanych umową dóbr.

    W przypadku zadłużeń rządowych, też nie ma pustych pieniędzy, ponieważ ta emisja, (dług publiczny,) tworzony przez marionetki rządowe, oparty jest o wartość certyfikatów urodzeń ludzi, ulokowanych na światowym rynku międzybankowym. Ludzie na światowym rynku międzybankowym, są zewidencjonowani przez numery pesel i potraktowani więc jak niewolnicy. Są własnością prywatnego udawanego państwa i posiadają oszacowaną i korygowaną na bieżąco wartość ich certyfikatów urodzeń, w światowym systemie komputerowym, bo stanowią biologiczne narzędzia do wytwarzania dóbr. W rachunku światowym jest prowadzony bilans światowego długu z łączna wartością tych certyfikatów. Dlatego dozwolone jest zadłużanie się prywatnych państw. W rzeczywistej ekonomii światowej, nie ma więc pojęcia pustego pieniądza, tylko istnieje komputerowy rynek handlu ludźmi przez prywatne bankowe instytucje. Gdy nie rozumie się jak funkcjonuje elektroniczny pieniądz jednorazowy, to tworzy się błędne teorie o pustym pieniądzu. No bo ten jednorazowy pieniądz elektroniczny, obsługuje rynki poboczne jako pieniądz obiegowy, bo nie jest oparty o te rynki. Rynki towarowe mogą więc być bezpiecznie wypełnione, bo są celowo niedorównoważone, by istniał trend do zadłużania się ludzi.

  2. Jako taki napisał(a):

    Zdecydowanie za dużo mówi K Karoń. I nie docenia postępu ludzkiego który wymyślił matematyczne sprzężenia wzrotne w obrocie pieniądza. Próbuje definiować kradzież a nie ją naprawić.

  3. Mufinek Sposypkom napisał(a):

    Pan Krzysztof dużo mówi, bo taką ma wypracowaną retorykę. Świetnie się spełnia jako wykładowca, bo da się nadążać myślą za tym co mówi. Owszem, można powiedzieć że próbuje zdefiniować kradzież, bo ukazuje w książce wiele odmian i przejawów kradzieży. Stara się wyciągnąć logiczny wniosek, jaka jest wspólna cecha, która generuje zjawiska kradzieży na rynku i tę wspólną cechę nazywa pustym pieniądzem, który opisuje definicją.

    Pusty pieniądz to pieniądz, nie mający odpowiednika w dobrach oferowanych na rynku.

    Potem opisując bilans rynkowy, stwierdza że kto w zamian nie dostarczy na rynek dobra, a będzie w posiadaniu pustego pieniądza i zrobi nim zakup na rynku, to dokona kradzieży na rynku.

    Następnie wymienia i opisuje różne przejawy tworzenia pustych pieniędzy, bez wprowadzania dóbr na rynek.
    1. Fałszerstwo
    2. Spekulacja
    3. Giełda
    4. Handel z wygórowaną marżą
    5. Lichwa
    6. Redystrybucja podatkowa
    7. Deficyt budżetowy

    Na końcu rozdziału z kradzieżą, omawia przejawy kradzieży zorganizowanej.

    Niemniej jednak na końcu książki jest krótki rozdział pt. Co robić?
    Wniosek tam jest taki, że “materia społeczna” będzie stawiała wielki opór i że priorytetem myślących zdrowych elit, jest edukacja kolejnych młodych pokoleń, a nie zainfekowanych marksizmem dorosłych ludzi.

    Uważam, że NISS powinien sięgać do tej książki i starać się wyciągać z niej wnioski.

    Co do sprzężeń zwrotnych regulujących współczesny rynek, są one właśnie tak wymyślone, aby dobrze zachodził system kradzieży instytucjonalnej.
    Np jest coś takiego, jak cel inflacyjny 2,5% utrzymywany przez RPP. To jest jedno z narzędzi do kradzieży instytucjonalnej. A te 2,5% jest po to, by nie gasnął trend do kredytowej emisji pieniądza. Czyli żeby posiadać systemowe narzędzie regulacyjne pieniądza obiegowego, który jako pieniądz jednorazowy, generowany jest na rynku miedzybankowym.
    Przez to, że każde regulacyjne wprowadzenie towarów na rynek międzybankowy i ich zakup przez uczestników tego rynku, powiększa lub zmniejsza ilość pieniędzy jednorazowych, które pobocznie jako pieniądz obiegowy obsługują wolny rynek towarowy, okupione jest to dużymi kosztami takiej regulacji. Pasożytnicze instytucje regulacyjne, żerują więc na wysokich dyskontach bonów skarbowych i pieniężnych, by za pomocą tych specyficznych elektronicznych towarów, na międzybankowym rynku pieniądza jednorazowego, zmieniać łączne zasoby pieniądza jednorazowego, na potrzeby pobocznie obsługiwanego wolnego rynku towarowego, na zasadach pieniądza obiegowego. Wtedy przy zakupie na obcym rynku pieniądz nie jest niszczony.

    Własny dług wstawiony na rynek międzybankowy jest towarem szkodliwym, bo nikt go nie kupi. Jest on instytucjonalnie wstawiony na rynek, by kupił go z opóźnieniem ten, kto taki towar(dług) wstawił. No i na dodatek zastawiona jest na pospolitych użytkowników zaciągających kredyt pułapka, że gdy nie dopełnią regulaminu zakupu swojego długu, będą mieć odebrane dobra, które są zdeklarowane pod zastaw długu. Te dobra wykupi na rynku międzybankowym instytucja, która ma prawo uczestniczenia w zakupie na tym rynku.
    Co do skarbu państwa, ma on dozwoleństwo na niewykupywanie bonów skarbowych, gdy nie daje rady ich wykupić i zalicza się te niewykupione bony, na poczet tzw długu publicznego.

    Ja oczywiście opisuję rynek międzybankowy według ogólnej ilościowej teorii pieniądza. Rynek międzybankowy jest regulowany szybko i na bieżąco. W nim jest zawsze zgodny bilans co do pieniądza elektronicznego, a specyficznymi towarami na rynku międzybankowym. Tu obowiązuje ścisła definicja pieniądza, bo pieniądz musi mieć swoje trzy podstawowe funkcje. Między innymi podzielność. Bony skarbowe i pieniężne tej funkcji nie spełniają, bo nie są podzielne i posiadają wartość 10000 zł. W opisie tą teorią, pełnią więc funkcje towaru oczekującego na zakup.

  4. za L Smyrski napisał(a):

    Odwagą wykazuje się Karoń, słowa “złodziejstwo” i “kraść” są przez niego często używane. Popełnia jednak podstawowy błąd, uważa że kradną “oni” a nie “my”, dlatego nie może zaproponować poważnej diagnozy a tym bardziej skutecznej terapii.

    Źródło: https://niepoprawni.pl/blog/leszek-smyrski/socjologia-zlodziejstwa-e-book

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.