Bałwochwalstwo polityki

Autor: 

Prof. Włodzimierz J. Korab-Karpowicz

W ciągu ostatnich stuleci zrodziły się ideały, które nabrały charakteru mitu. Jeszcze nie tak dawno twierdzono, że po ustanowieniu społeczeństwa bezklasowego nastąpi wyzwolenie społeczne ludzi, które będzie równoważne z przekształceniem człowieka w inną, nową, moralnie lepszą istotę. Nic takiego się nie dokonało. Dlaczego nie udał się projekt stworzenia nowego człowieka?

Obecnie, mimo łączących go niezliczonych linii telekomunikacyjnych, świat pozostaje podzielony. Nowym ideałem stała się konsumpcja coraz to nowych dóbr materialnych. Ludzie nie stali się lepsi, lecz – jak pokazuje dzisiejsza kultura masowa – bardziej brutalni. Grożą nam takie same konflikty jak dawniej. Projekt rewolucyjnego przekształcenia ludzkości pochłonął zaś jedynie wiele niepotrzebnych ofiar i zakończył się – ku ogólnej radości – wraz z upadkiem muru berlińskiego.

Pomimo że środowisko społeczne, w którym żyje człowiek, nieustannie się zmienia i jego zmiana jest przedmiotem dziejów, jest też w nim element stały. Zmieniają się poglądy, upodobania, obyczaje; zmienia się kraj i społeczeństwo, a ludzie, choć raz lepsi, a raz gorsi, pozostają w swej istocie tacy sami. Natura ludzka, bez względu na możliwe różnice w jej pojmowaniu, jest bowiem niezmienna. Nie można jej przekształcić żadną rewolucyjną zmianą polegającą na likwidacji klas i ustaleniu nowych stosunków ekonomicznych.

Iluzje zamiast Boga

Jednym z wielkich teologów i filozofów, który rozmyślał nad naturą człowieka, był św. Augustyn. Nawiązując do Starego Testamentu, w swoim słynnym dziele “Państwo Boże” twierdzi, że na skutek grzechu pierworodnego ludzie, pierwotnie dobrzy, stali się grzeszni, żyjący życiem cielesnym, miłujący siebie. Uznając powszechność występku i zła wśród ludzi, Augustyn nie uważa jednak, że natura ludzka jest zła bądź egoistyczna. Mówi wyraźnie: “Nikt nie jest zły z natury, lecz ktokolwiek jest zły – z braku jest zły”. Przed swoim upadkiem ludzie byli osobami prawymi, obdarzonymi dobrą wolą. Są więc z natury dobrzy. Natura, “o ile jest naturą, jest zawsze dobrą”. Źródłem zła na świecie, które jest defektem lub brakiem tego, co powinno być, jest dla niego odstąpienie człowieka od Boga – podporządkowanie życia ludzkiego wartościom doczesnym i materialnym. Zło można też rozumieć w sposób bardziej dynamiczny jako usuwanie dobra, aż do momentu, gdy już w ogóle dobra nie ma. Złem jest zatem odchodzenie ludzi od wiary i od Boga oraz będące tego skutkiem osłabienie wrodzonych zdolności zarówno umysłu, jak i charakteru, obniżanie się poziomu elit w społeczeństwie, demoralizacja społeczeństwa itd. Upadli ludzie odchodzą od światła rozumu, jaki dostarcza im związek z Bogiem. Pojawia się w nich niezdolność do opierania się pożądaniom i pokusom zmysłowym. Odwrócenie tego procesu może nastąpić jedynie przez “uzdrowienie tego, co zostało skażone i zepsute”, a zatem przez powrót do oryginalnie dobrej natury ludzkiej. Jest to możliwe nie tylko dzięki pracy nad sobą, ale przede wszystkim dzięki łasce – przez zwrócenie się ku Bogu.

Idea grzechu pierworodnego była nieznana filozofom przedchrześcijańskim. Platon, Arystoteles i inni wielcy myśliciele starożytności uważali, że cnoty – pozytywne cechy ludzkiego charakteru, takie jak mądrość, odwaga, umiarkowanie i sprawiedliwość – zależą od indywidualnego wysiłku danej jednostki. Ideałem klasycznym było szczęście ziemskie: życie dobre we wspólnocie politycznej polegające na uprawianiu cnót oraz moralnym i intelektualnym doskonaleniu się. O grzechu pierworodnym i potrzebie wiary w Boga zapomniało także wielu filozofów współczesnych, w szczególności marksiści. Głosili oni ideał wszechstronnie rozwiniętej osobowości. Twierdzili, że nowoczesne społeczeństwo może być złożone z jednostek “łączących twórczość materialną i duchową, pracujących ze znajomością zdobyczy techniki i uprawiających twórczość naukową, literacką czy artystyczną, aktywnych w politycznej i społecznej działalności, rozwiniętych fizycznie”. Zarówno te ideały, jak i obecny ideał dobrobytu materialnego mógłby św. Augustyn określić jedynie jako iluzoryczne. Utrzymuje bowiem, że jedynie dzięki zwróceniu się ku Bogu człowiek odzyskuje swoje naturalnie dobre cechy, zaczyna raczej żyć zgodnie z wymogami ducha niż ciała i odchodzi od występku. W społeczeństwie, w którym brakuje Boga, nie ma ani wszechstronnego rozwoju osobowości, ani pełnej cnoty, ani prawdziwego szczęścia. Wszystkie ludzkie radości okazują się złudne i obracają się w smutki, zaś cnoty zmieniają się w wady.

Wody Babilonu

W przeciwieństwie do myślicieli pragnących zminimalizować wpływ religii na politykę, a wręcz usunąć ją na margines, św. Augustyn nie uznaje autonomii polityki w stosunku do religii. Poddaje politykę ograniczeniom. Dowodzi, że choć politycy obiecują często ludziom niebo na ziemi, faktycznie nie potrafią uchronić ich przed niedolami tego życia. Idee polityczne mogą doprowadzić ludzkość do upodlenia lub nawet do zagłady, podczas gdy jednostki, które miłują Boga i pozostają wierne swoim przekonaniom, nawet w dobie głębokich kryzysów i załamania się państw, mogą osiągnąć swój cel, jakim jest życie wieczne. Ten cel winien być zatem uznany za nadrzędny cel życia ludzkiego. Ogranicza to politykę i sprowadza ją do funkcji służebnej. Pogląd, że wszystkie problemy ludzkie można będzie doskonale raz kiedyś rozwiązać dzięki rozwojowi nauki i techniki oraz określonym koncepcjom politycznym, i przyznawanie w związku z tym polityce najwyższego miejsca w ludzkim życiu jest niczym innym jak bałwochwalstwem polityki. Zastępowanie miejsca Boga przez państwo jest bałwochwalczym traktowaniem instytucji państwa. Polityka, która nie ogranicza się do własnych funkcji zapewnienia bezpieczeństwa i dobrobytu obywatelom, zaś próbuje narzucać im światopogląd w postaci określonej ideologii, bierze się z ludzkiej zarozumiałości, przewrotnej próby imitowania Boga.

Szczęścia nie osiąga się dzięki bezbożnej pysze, która prowadzi ludzi do odrzucenia Boga, ale dzięki pokorze, która ludzkie serca zwraca ku Niemu. Symbolem ludzkiej pychy jest wieża Babel, którą Augustyn identyfikuje ze starożytnym Babilonem i innymi mocarstwami.

Kiedy poddamy refleksji projekty polityczne i ideologiczne, którym całe pokolenia poświęciły życie, zapominając o Bogu jako celu prawdziwym, a które wszystkie zakończyły się porażką (na przykład podboje terytorialne lub złudne idee organizujące społeczeństwa), widzimy, jak wzburzone wody Babilonu odpływają w dal.

Rzeczpospolita chrześcijańska

Analizując upadek Rzymu, św. Augustyn wiąże go z rozkładem moralnym społeczeństwa. Kiedy rozpadało się cesarstwo rzymskie, Rzymianie dawno już zapomnieli o poświęceniu dla ojczyzny, odwadze, nieustępliwości, pracowitości, oszczędności i prostocie – cechach ich przodków, które doprowadziły ich państwo do potęgi. O patriotyzmie wśród nich nie było mowy, gdyż w kosmopolitycznym imperium, do cna przesiąkniętym materializmem, zatraciło się wszelkie poczucie narodowe. Ucisk podatkowy i rozległa biurokracja wzmagały nienawiść do państwa. Pogłębiał się kryzys gospodarczy. Sytuację pogarszały też zacięte spory religijne i partyjne. Ducha tolerancji i poszanowania dla drugich trudno było się doszukać. Interes własny i grupowy górował nad wszystkim. Wśród łoskotu walącego się imperium toczyły się intrygi o zdobycie władzy.

Od cnót obywatelskich i od wynikającej z nich siły moralnej społeczeństwa zależy kondycja państwa. Obowiązujące prawa mogą do pewnego stopnia powstrzymać obywateli przed popełnieniem przestępstw. Nie są jednak w stanie zmienić ich dyspozycji wewnętrznej, ich moralności, która może wynikać jedynie z posiadanych przez nich cnót. Bez nich ani wielość, ani ostrość przepisów nie przyczyni się do większej praworządności. “Zakaz bowiem powiększa pragnienie rzeczy zakazanej”. Dlatego też, argumentuje Augustyn, chrześcijaństwo, odwracające ludzką uwagę od przemijających rzeczy zewnętrznych i kierujące ludzi ku miłości Boga i bliźniego, a zarazem nakłaniające ich do wstrzemięźliwości, szczodrobliwości, sprawiedliwości, miłosierdzia, zgody, czystości, pokory, pogody ducha i innych pozytywnych cech nie przyczynia się do osłabienia państwa, lecz wręcz odwrotnie, do jego wzmocnienia.

Zwrócenie się ku Bogu nadaje zarówno indywidualnemu życiu ludzkiemu, jak i życiu społecznemu zupełnie odmienny, moralny charakter. Umożliwia realizację wartości prawdziwych: prawdy, piękna i dobra, które nie są tworami ludzkimi, lecz tkwią w samej konstrukcji wszechświata. Dlatego Augustyn oświadcza, że jeżeli chrześcijanie, “owi prawdziwie pobożni i cnotliwie żyjący, posiadają nadto umiejętność rządzenia narodami, to szczęściem jest największym dla ludzi, gdy za zrządzeniem Boga tacy władzę w swym ręku dzierżą”. W ten sposób kładzie podwaliny pod ideę państwa doczesnego, opartego na zasadach chrześcijańskich. Tylko takie państwo, dla nazwania którego posłużymy się określeniem “rzeczpospolita chrześcijańska”, jest godne podziwu. Możliwa jest w nim solidarność między ludźmi, która dokonuje się dzięki więzom łączącej ich wiary oraz wynika z ich cnoty i szlachetności. Zamiast pozoru pokoju zabezpieczonego przez ustrój świecki, takie państwo wciela najpełniejszy stopień porządku i zgody możliwy dla ludzi, jaki wynika z ich jedności w Bogu. W takim państwie przywódcy, prawdziwie cnotliwi, stają się dla innych wzorem. “Nie wynoszą [się] mimo szumnych pochwał i przesadnie uniżonych hołdów, pomnąc zawsze, iż tylko ludźmi są”. Celem ich jest służyć innym. Ich władza “nie jest dla ich dobra własnego, lecz dla dobra ludzkości”.

Święty Augustyn łączy odrzucenie Boga jako prawdziwego celu ludzkiego życia z próbą stworzenia sztucznych ludzkich celów. Uznanie pierwszeństwa Boga w życiu jest według niego jedyną prawdziwą gwarancją realizacji życia dobrego w społeczeństwie i jego obrony przed ideologiami, które odrzucając życie wieczne i przyznając naczelne miejsce w życiu sprawom ludzkim, usiłują osiągnąć kontrolę nad człowiekiem i podporządkować go sprawom doczesnym.

 1,749 total views,  3 views today

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*