Petycja do posłów

petycja

Petycja za ustawą 729 złożona do posłów w Sejmie RP w dniu 08.06.2017, przez poszkodowanych tzw. Frankowiczów. Petycję podpisali i wsparli również przedstawiciele projektu Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych pod nazwą CHFrankowcy.pl

petycja

3 Responses to Petycja do posłów

  1. Klama pisze:

    Czy to coś da, nie wiem. Tonący brzytwy się chwyta, ale z każdej tragedii może wyjść coś dobrego, jeżeli wyniesie się z tego jakąś naukę. Oby frankowcy rzeczywiście czegoś się nauczyli. Podobnie było w przypadku licznych pozwów zbiorowych, a jak doświadczenie mówi, takie działanie niewiele daje http://www.kpprimus.pl/pozew-zbiorowy/ teraz też powoli wszystko się zmienia, weszła nowa ustawa w życie, co z tego wyjdzie to się pewnie dopiero okaże. Oby finał tej sprawy był coraz bliżej, a na przyszłość nie zdarzały się podobne rzeczy.

  2. nana pisze:

    „poszkodowani frankowicze”? a kto to taki?

    – grupa ludzi, która zawarła umowy z obcymi bankami, mającymi swoje siedziby na terenie Polski, zrobiła to z własnej, nieprzymuszonej woli i na własne ryzyko. Żaden z tych „frankowiczów” nie zasięgał porady u polskiego rządu, a teraz chcą ci ludzie, by polski rząd im pomagał. Na jakiej podstawie?
    Ci „frankowicze” uważali się za wybrańców kapitalizmu polskiego, za ludzi posiadających zdolność kredytową – w przeciwieństwie do reszty biedaków pracujących na śmieciowe umowy. I dlatego ci „frankowicze” mogli dostać kredyty. Przy czym wcale nie musieli brać ich w szwajcarskich frankach. Wybrali franki, bo powiedziano im, że będzie to kredyt korzystniejszy, czyli dla kredytobiorców tańszy. Czyli ci wybrańcy polskiego kapitalizmu, posiadający zdolność kredytową chcieli mieć jeszcze więcej.

    Resztę biedującego Narodu mając za nic.

    Teraz ten Naród miałby zrobić zrzutę, by „frankowiczów” ratować.

    A czy ci „frankowicze” przejmowali się losem bezdomnych i bezrobotnych Polaków? Rodaków żyjących z dnia na dzień? Żebrzących i szukających jedzenia w śmietnikach? Prawda, że nie! A teraz ci najbiedniejsi, którym cudem udało się odbić od dna mają dokładać do czyjegoś, własnościowego domu? Tego samego domu, który był zamknięty przed bezdomnymi nawet wśród najsroższej zimy, bo to przecież własność prywatna!

    Ci „frankowicze” mieli możliwość w ramach tego kredytu wyposażyć także swoje nowe domy w nowoczesny sprzęt kuchenny i meble w salonie. Taki „frankowicz” ma dom wyposażony w sprzęt o standardzie wyższym, niż mają Polacy żyjący skromnie, w mieszkaniach wykupionych w posocjalistycznych blokach. I teraz ci Polacy z blokowisk, mieszkający na 50m2, mieliby ratować „frankowiczów” – posiadaczy domów o 100m2 i więcej? Domów z ogrodem, w sytuacji, gdy mieszkaniec bloku ma w najlepszym razie balkon?

    Jeżeli te pieszczochy „transformacji”, którzy mieli szansę zająć lepsze stanowiska pracy nie czuli się solidarni z bezrobotnymi i bezdomnymi biedakami, to dlaczego teraz jojczą i płaczą, że im się krzywda stała? Dlaczego Polacy mieliby tym „frankowiczom” fundować domy i przejmować ich hipoteki? Nie z Polską zawierali ci „frankowicze” umowy i nie Polska ma obowiązek teraz im pomagać. Domy, które pobudowali ci „frankowicze” są ich własnością – przynajmniej na papierze.

    Ludzie pracujący dorywczo albo na śmieciowe umowy wynajmują za duże pieniądze mieszkania od „właścicieli”, czyli osób, które mieszkanie mają, ale go nie potrzebują. Takie mamy czasy.

    Dlaczego „frankowicze’ mieliby być bardziej uprzywilejowani w naszym kraju niż reszta społeczeństwa?
    „Frankowicze” mieszkają w nowych domach, mają wykafelkowane, duże łazienki, sypialnie dla siebie i pokoje dla dzieci, nowoczesne kuchnie i w salonie kolosalne telewizory a przed nimi kanapy. I ci „frankowicze” chcą, by im rząd pomagał.

    A dlaczego rząd miałby to robić?

    Obowiązkiem rządu jest zająć się bezdomnymi i bezrobotnymi, bo to właśnie oni najbardziej potrzebują wsparcia.
    „Frankowicze” chcieli skorzystać chytrze na kapitalizmie, otwierającym przed nimi możliwość wejścia w posiadanie własnego domu. No bo skoro udało im się otrzymać stałą i dobrze płatną pracę (w zagranicznych firmach na terenie RP?), to niby dlaczego nie mieliby chcieć mieć i własnego domu? To, że masy ludzi żyły z dnia na dzień a część wypadła poza nawias i straciła nie tylko pracę, ale i mieszkanie, to już ich wina, bo „nieudacznicy” – tak myśleli ci frankowi wybrańcy kapitalizmu a’la Polska.

    Umowy zawarli ci „frankowicze” z obcymi bankami i te obce banki teraz ich łupią. Gdyby ci „frankowicze” wzięli KREDYTY W ZŁOTÓWKACH – BYŁA I TAKA MOŻLIWOŚĆ ! – to wówczas nie mieliby problemu tego, co mają. Pomoc „frankowiczom” to nic innego niż płacenie haraczu obcym bankom, a pieniądze na ten haracz mieliby dawać Polacy, mieszkający skromnie w blokach z czasów Polski Ludowej, w małych mieszkankach o 50m2 powierzchni.
    U „frankowiczów” jest problem taki, że oni nie chcą TYLE PŁACIĆ. To, że płacić w ogóle mogą, to oczywiste. Dali się oni oszukać bankom, ale chcą z tego wyjść bez szkody cedując koszta na całe społeczeństwo polskie.

    Gdyby Polska była bogata, gdyby u nas nie było bezdomnych i bezrobotnych, gdyby każdy miał metraż jak nie przymierzając ci „frankowicze” i gdyby ten metraż był jego własnością, to wówczas zasadne i właściwe z punktu widzenia moralnego byłoby wspierać oszukanych. By nie mieli gorzej niż „średnia”.

    Ale w sytuacji, gdy „frankowicze” należą do osób lepiej sytuowanych, żądanie przez nich pomocy od państwa jest rodzajem ułańskiej fantazji.

    Wiele osób w Polsce jest wyrzucanych z mieszkania, bo nie mają pieniędzy na czynsz. Im nasze państwo nie pomaga, ponieważ mamy kapitalizm i każdy musi sobie radzić sam.
    Dlaczego więc miałoby nasze państwo pomagać tym, którym powodzi się dobrze, ale chcą oni mieć więcej dla siebie?

    Ludzie w Polsce chcieli kapitalizmu i mają kapitalizm. Polacy nie chcieli socjalistycznego „państwa opiekuńczego”, ponieważ ono rzekomo hamowało rozwój indywidualnej przedsiębiorczości.
    Dlaczego kapitalistyczne państwo – bezlitosne dla reszty społeczeństwa – miałoby otaczać socjalistyczną opieką kapitalistycznych wybrańców posiadających zdolność kredytową?

    Z drugiej strony nikomu nie będzie lepiej, gdy „frankowicze” pójdą z torbami i zejdą na dziady. A więc problem jakoś należało by rozwiązać, z tym, że nie kosztem najbiedniejszych Polaków i nie tak, by „frankowiczów” zwolnić z ponoszenia odpowiedzialności za własne, dobrowolne decyzje.

  3. Marek Kulczycki pisze:

    @nana

    „Pomoc” państwa jest potrzebna tylko w takim zakresie, aby zakazało ono lichwy i oszustwa. Nikt nie brał kredytów we frankach (poza ew. Szwajcarami). Banki udzielały kredytów w złotówkach. Ani państwo ani podatnicy nie muszą nic dopłacać do tej pomocy.
    Wystarczy tylko zakazać bankom wymagania spłaty w kwocie będącej wielokrotnością (np. 10x) wartości kredytu.
    Wielu „frankowiczów” nie ma już nieruchomości na które brali kredyty, gdyż zabrały je banki. Jedyne, co im zostało to dług do spłacania przez resztę życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *